yło kolorowo, BARDZO ruchliwie, głośno i wesoło – czyli – Dzień mamy w Chatce Puchatka! Przedszkolaki specjalnie dla swoich mam i tatusiów przygotowały część artystyczną. Oj było na co popatrzeć! Z jednej strony urocze maluszki w rolach leśnych zwierzątek i postaci z bajek- z drugiej wzruszeni i dumni ze swoich pociech rodzice:)
ieliśmy niesamowitą przyjemność fotografować kolejną już Marysię. Ta mała wesoła kobietka o rozbrajającej urodzie świetnie radziła sobie z pozowaniem przed obiektywem:) Czy to w roli Elfa, czy też Czerwonego Kapturka – prezentowała się pięknie! Sami zobaczcie!
czoraj mieliśmy przyjemność fotografować wnętrza nowego klubu w Lublinie o nazwie TIFOSI. Jest to największy w regionie ekskluzywny pub sportowy z restauracją. Przede wszystkim rzucają się w oczy awangardowe wnętrza, różnorodność sal oraz VIP-room’ów, ogromna ilość telewizorów LCD (są nawet nad każdym pisuarem, co by nie przegapić ważnych momentów w meczu ) i dwa duże projektory.
TIFOSI jest już prawie gotowy do otwarcia, a nasze zdjęcia będą zdobić stronę internetową oraz foldery reklamowe klubu.
Zapraszam do galerii:
Sami także wzięliśmy udział w sesji jako statyści (kliknij 2x, żeby powiększyć fotki)
Wiosna, zieleń, ładna pogoda, nasze wspaniałe lasy Kozłowieckie – postanowiliśmy zrobić sobie przejażdżkę na konikach. Na luzie, bez siodeł na oklep.
Ja podjąłem wyzwanie po 2 miesiącach przerwy i wsiadłem na naszego Lucyfera, przepraszam, Asa. Monika na Amzerze z baby-konikiem w brzuchu.
A oto Moniczka z gałązką
Ja na diable = Asie
Nie ma to jak świeże powietrze
Obrót w prawo:
Obrót w lewo:
Przejdźmy do sedna sprawy!
Konisko, na którym siedziałem stwierdziło w pewnym momencie, że nie ma ochoty przechodzić przez kałuże. Dlatego ominął ją wchodząc bokiem w wiszące gałęzie. Ja się oczywiście schyliłem do przodu i w tym momencie Szatan stwierdził, że pokłusuje sobie trochę.
Znalazłem się nagle w dziwnej sytuacji, czyli z boku kłusującego konia, w locie w powietrzu. Po zaplanowaniu mojego zlotu w 0,1 sek (tyle miałem czasu) poczułem kontakt z ziemią i usłyszałem ŁUBUDU.
TAK WIĘC W KOŃCU ZALICZYŁEM SWOJĄ PIERWSZĄ GLEBĘ!!!
PROSZĘ MI GRATULOWAĆ!!!
Dziś wieczorem opijemy to!!!
O dziwo, absolutnie nic mi się nie stało. Wstałem, otrzepałem się i po chwili następny sukces. Bez pomocy wskoczyłem na konia!!!
Moje spodnie wyglądały tak hehe (Ta plama to nie jest to o czym myślicie!!!) hahaha