Krucjaty ciąg dalszy… TP i NETIA
Autor: Konrad Wasylewski | Opublikowany w: Refleksjezyli zakładamy w Polsce szerokopasmowy internet… Blok w którym mieszkamy jest nowy i niestety nie ma tutaj ani kablówki, ani lokalnych providerów. Jak działa nasz tymczasowy PLAY – lepiej nie będę komentował. Więc jedyna opcja to ADSL przez TP albo Netię. Netia nie ma tutaj łącz, a TP ma kosmiczne ceny w przypadku umowy na czas nieokreślony (tylko taka mnie interesuje), więc plan był taki:
1. Zamawiam telefon z TP.
2. Zamawiam internet przez Netię na łączach TP.
30.12.2008 – zamawiam telefon w TP.
12.01.2008 – mijają umowne 14 dni na podłączenie. Dzwonię i pytam się o status zlecenia. Pani mi tłumaczy iż w systemie jest adnotacja o braku możliwości technicznych (w piwnicy jest skrzynka TP!!!!!), chwilę później mi mówi iż jest druga adnotacja o ponownym sprawdzeniu możliwości technicznych i mam cierpliwie czekać na ich telefon.
13.01.2008 – otrzymuję telefon o montażu linii w mieszkaniu w piątek 16.01.2009. o godz. 13:00. Proszę o punktualność ponieważ nie ma jeszcze domofonu i muszę czekać na nich przed blokiem.
16.01.2008 – godz. 12:40 podjeżdżam pod dom i widzę dwóch facetów w kombinezonach szukających wejścia do bloku. Zaczynają odchodzić i łapię ich w ostatniej chwili – to oni. Wchodzimy, zaczynają montaż, okazuje się, że do piętra nie jest przeciągnięty kabel z piwnicy, a wszystkie skrzynki na klatce są zamknięte! Telefon do gospodarza domu – będzie za 1,5 godziny. Organizowanie drugiej grupy monterów TP, bo ci mają już zaraz inne zlecenie, czekanie, w końcu montują i podpisuję umowę. Mamy telefon!
16.01.2008 – wieczorem jestem w jakimś centrum handlowym i idę do punktu Netii (Germanos), żeby zamówić internet. Wszystko super, tylko że pani nie może ode mnie przyjąć zgłoszenia, jeśli nie mam rachunku z TP za telefon!!! Pierwszy rachunek mogę mieć za miesiąc!!! K***A! Wracam do domu załamany, wchodzę na stronę Netii i… bez problemu zamawiam przez internet ten ADSL. Spodziewam się kuriera z umową we wtorek…
20.01.2009 – faktycznie! Dzwoni do mnie kurier, umawiam się z nim na mieście i podpisuję umowę. Od następnego dnia mają 7 dni na włączenie (akceptacja TP i takie tam). Kurier mówi mi, żebym do nich dzwonił i ich poganiał. OK.
21.01.2009 – umowa teoretycznie dolatuje do Netii
23.01.2009 – w internecie nie da się sprawdzić statusu zamówienia, cały czas wyskakuje błąd, więc dzwonię. Miła pani mówi mi, że umowy nie ma jeszcze w systemie, tzn. że ktoś jej jeszcze nie wpisał i żebym dzwonił w sobotę.
24.01.2009 – dzwonię. „Niestety nie mogę udzielić informacji, ponieważ system przechodzi konserwację i będzie wyłączony do jutra.” K***A!!! Profilaktycznie dzwonię jeszcze raz i słyszę ten sam tekst.
I teraz pytanie: CZY NIE TRAFIŁ BY WAS NA MOIM MIEJSCU SZLAG?
Ile trzeba w tym popapranym kraju, praktycznie w centrum 350 tys. miasta, czekać na podłączenie normalnego internetu???
Tymczasem byłem dziś u rodziców i co widzę na klatce? Ulotka firmy NPLAY, której oczywiście nie ma w naszym bloku, z ofertą 40Mb/s za cenę niższą od moich zamówionych 6Mb/s w Netii!!! Załamka… idę spać.
EDIT:
26.01.2009 – Dzisiejszy telefon do infolinii Netii osłabił mnie po raz kolejny. Dowiedziałem się, że moja umowa w dalszym ciągu nie została wprowadzona do systemu i że TP dopiero od dziś po jakieś przerwie przyjmuje zgłoszenia od Netii. Pan mnie uświadomił, że prawdopodobnie w tym tygodniu nie będziemy mieli sieci…
30.01.2009 – „Czekamy na potwierdzenie od TP.”
31.01.2009 – „Proszę zadzwonić po weekendzie.”
03.02.2009 – „Będzie Pan miał internet w czwartek.”
Jeśli nie będzie to włączcie w czwartek CNN… bo nie wytrzymam…


Wpisy (RSS)