G
dy tylko dowiedziałam się, że będziemy mieli dzidziusia – a może nawet i wcześniej – wiedziałam, że będziemy uczęszczać do szkoły rodzenia. Wybór był prosty – AKTYWNA MAMA – szkoła prowadzona przez wspaniałą Panią Beatę Hołub. Polecona przez cudownych rodziców, Agnieszkę i Roberta – podczas niezapomnianej wakacyjnej sesji brzuszkowej.
Regularnie nawiedzałam Panią Beatkę mailami, aż wreszcie przyszedł moment, gdy zostaliśmy zaproszeni na pierwsze zajęcia wraz z trzema innymi parami, przyszłymi rodzicami. Przyznam, iż myślałam że o ciąży i porodzie wiem prawie wszystko. Stosy książek i gazet wertowałam niemal od początku błogosławionego stanu. A jednak, to właśnie w “Aktywnej Mamie” przekonałam się, jak uboga była moja wiedza.. Cotygodniowe zajęcia pozwoliły nam nie tylko praktycznie ale przede wszystkim psychicznie przygotować się do najważniejszej roli w życiu. Każde nasze rozterki i wątpliwości były na bierząco rozwiewane, a wszystkie problemy analizowane i poddawane żywej dyskusji w grupie.
To była prawdziwa SZKOŁA rodzenia, i muszę przyznać że trochę nam jej teraz brakuje..
A oto nasz piękny dyplom i piękna podobizna Leosia na moim brzuchu autorstwa Konradka!
A tutaj mała relacja z zajęć fitness prowadzonych przez Panią Beatę w MIEŚCIE KOBIET dla mam, które mogą przychodzić razem ze swoimi maluchami!
Widok jest naprawdę niesamowity… Zobaczcie sami!
Laura trenuje modelling, Kacper bada organoleptycznie zabawkę, a mamusie do roboty!
Młody instruktor Kacper obserwuje poczynania kursantek.
A kuku!
Zuzia na ogromniastej piłce – Kasia asekuruje.
“Prezes” też jest zafascynowany.
Relaks.
Gabrysia woli nosidełko – w tle mama.
Aaa, czy to jest obiektyw 24/1.4L? Pytam z ciekawości.
Ania woli łapkę o smaku jabłkowym.
Laura penetrowała systematycznie całą salę gimnastyczną…
… a szczególnie często była w pobliżu Kacperka…
… ewentualnie na kolanach u cioci Beaty – tak naprawdę to była wszędzie!
Każde dziecko miało swój zestaw włochatych zabawek…
… i się nie nudziły.
Small talk.
Ktoś wymiękł.
Grupowe:
Beata z Kacperkiem.
I na koniec autorka reportażu.