D
ziś już po raz drugi to święto dotyczy również mnie.
Leoś niestety jeszcze nie obdarował mnie własnoręcznie zrobioną laurką, nie dał mi również kwiatka – ale to tylko dlatego, że dzisiaj pada od rana i nie byliśmy na dworze. Bo gdy jesteśmy – zrywa mi stokrotki za każdym razem !
Dzisiejszy dzień spędziliśmy w domu, trochę się bawiliśmy, trochę gotowaliśmy, ucięliśmy sobie nawet popołudniową drzemkę
Leon dostarczał mi rutynowych atrakcji: ujeżdżał odkurzacz gdy sprzątałam, opróżnił żelową kostkę do wc (najwyraźniej miała brzydki zapach), wygrzebał 2 puszki ze śmietnika i wrzucił je do wanny, jakieś 15 razy uruchamiał komputer tatusia (jakieś 30 razy wysuwał i wsuwał tackę DVD
), zrobił porządek z butami znajdując dla każdego z nich osobne wyjątkowe miejsce w całym domu, wylizał pół metra kabla antenowego na balkonie (zanim mamusia się zorientowała), rozpracował system otwierania szafy w przedpokoju, oraz kilkukrotnie przetestował odporność własną i podłogi na uderzenia. Taki zwyczajny dzień Leona w domu z mamą, a mój w domu z synkiem.
Zdjęć dzisiaj nie robiliśmy, ale mamy dla Was relację z naszej wycieczki do Zoo ! Mimo wielu atrakcji i tylu egzotycznych zwierząt – Leon przespał słodko połowę wycieczki…
A wszystko to przez nasze nowe nosidło produkcji DOUX DOUX, autorstwa dwóch niesamowicie utalentowanych dziewczyn.

Ta piękna hybryda (czyli połączenie mei tai z pasem zapinanym na klamrę) została zaprojektowana i uszyta specjalnie dla nas! Musicie przyznać, że jest absolutnie piękna!
Oprócz walorów estetycznych jest też bardzo wygodna, łatwa i szybka w „montażu” ,a jak widać na załączonych zdjęciach – kojąco działa nawet na najbardziej rozbrykanego chłopczyka:)
Karolino, Kasiu -dziękujemy!
Zapraszam do oglądania reszty naszej mini sesji.
Czytaj cały artykuł »