Przeglądasz wyłącznie wpisy kategorii: Rodzinne

Powróć do strony głównej, aby zobaczyć najnowsze lub wszystkie wpisy!

niedziela, 3 Lipiec 2011 o godz. 21:28

Ela, Marcin i Kamilek | Fotografia rodzinna

Autor: Monika Wasylewska | Opublikowany w: dzieci, fotografia dzieci, Rodzinne, Studio pod Bocianem, Zaklinaczka Niemowląt
W

racając z ostatniego ślubu w Brukseli, mieliśmy przyjemność odwiedzić Elę i Marcina (pamiętacie ich?) oraz ich synka Kamila. Było to bardzo bardzo miłe spotkanie, żałujemy że dosyć krótkie! Może następnym razem (a plany już są) uda nam się spotkać na dłużej. Efekty naszej gościny przedstawiamy poniżej i pozdrawiamy całą rodzinę!

Fotografia rodzinna najlepszy fotograf dzieci portrety

Miłego oglądania!


Czytaj cały artykuł »

Ilość komentarzy: 5 - czytaj lub dodaj swój »

Tags: , , ,
niedziela, 10 Kwiecień 2011 o godz. 19:46

Mama, Tata, Leon i… rower

Autor: Konrad Wasylewski | Opublikowany w: dzieci, fotografia dzieci, Leon Wasylewski, Rodzinne
W

itamy Was w piękny, słoneczny, wiosenny, a u nas właściwie letni dzień. Na wstępie chcielibyśmy Wam podziękować za liczne pozytywne reakcje na naszą ostatnią sesję zaręczynową Kathi i Davida. Nie spodziewaliśmy się że nasz pierwszy plener w tym roku tak bardzo się spodoba.

Dawno nie było nas na blogu, więc dzisiaj korzystając z pięknej pogody poszliśmy na spacer, ponieważ Leon chciał przetestować swój najnowszy nabytek. Jak na pierwszy raz, poszło mu super!

Fotografia dzieci, niedzielny spacer, Wasylewski, Wasylewska

Miłego oglądania!


Czytaj cały artykuł »

Ilość komentarzy: 20 - czytaj lub dodaj swój »

Tags: , , , ,
poniedziałek, 7 Marzec 2011 o godz. 21:34

Chrzest Nataszy | Reportaż

Autor: Monika Wasylewska | Opublikowany w: Chrzest, dzieci, fotografia dzieci, Rodzinne
J

ako przerywnik w „ślubniakach” prezentuję Wam dzisiaj reportaż z chrztu przeslicznej Nataszki, którą miałam przyjemność fotografować w zeszłoroczne wakacje. Z kilkudziesięciu zdjęć wybrałam na bloga większość portretów, bo zwyczajnie nie mogę się oprzeć by nie pokazać Wam wszystkich minek i grymasów Nataszy! :)

Sakrament Chrztu: Kościół św. Aleksandra w Warszawie
Obiad: Restauracja PAPU, Warszawa

Ekskluzywna Fotografia Dzieci Chrzest Monika Wasylewskia Düsseldorf NRW Warszawa Kraków Trójmiasto

Zapraszam do oglądania!

 


Czytaj cały artykuł »

Ilość komentarzy: 8 - czytaj lub dodaj swój »

Tags: , , , , , , ,
czwartek, 23 Grudzień 2010 o godz. 23:59

Wesołych Świąt!

Autor: Konrad Wasylewski | Opublikowany w: kulinarne, Rodzinne, wypoczynek
S

iedzę sobie w półmroku, obok na łóżku Monika, Leon biega jeszcze i nie chce się kłaść spać, a ja się zastanawiam od czego zacząć. Jak się znaleźliśmy u naszych przyjaciół w Dublinie? Zacznę od początku.

Dwa miesiące temu dostaliśmy od naszych przyjaciół zaproszenie spędzenia Świąt w Irlandii. Kupiłem bilety lotnicze i ustaliliśmy, że przylecimy 23 grudnia. Nasz lot stał do ostatniej chwili pod znakiem zapytania – wiadomo jak wygląda sytuacja pogodowa w Europie. Jednak dziś rano o 6 lotniska były otwarte. Wyruszyliśmy o 8 na lotnisko w Düsseldorfie. Dotarliśmy na czas, wsiedliśmy o 10 do samolotu, czekamy… pół godziny, 4 minut. Komunikat kapitana: lotnisko w Dublinie zamknięte z powodu śniegu. Odśnieżają. Czekamy kolejne pół godziny w samolocie – Leon jeszcze w miarę spokojny, czego nie można powiedzieć o pozostałych 5 maluchach na pokładzie. Komunikat kapitana: proszę opuścić pokład i czekać w terminalu. Wysiadamy, dostajemy 3 vouchery na jedzenie po 7 Eur, idziemy na obiad.

Po godzinie, jest 12:15 komunikat – prosimy wszystkich pasażerów do Dublina o NATYCHMIASTOWE stawienie się przy gate C41. Wszyscy pędzą, ubieramy się w biegu w kurtki i… czekamy 20 minut na autobus. W międzyczasie Leona cierpliwość dobiega końca, gorąco, tłum, czekamy niecierpliwie…

Wsiadamy do autobusu, przepełniony, 2 wózki z dziećmi więcej nie weszło. Suniemy przez 10 min powoli w kierunku samolotu. Stajemy przed samolotem i czekamy… 5 minut… 10 minut… ogrzewanie maksymalnie włączone, podajemy sobie Leona z rąk do rąk, pot się z nas leje, Leon pełną parą wyraża swoje niezadowolenie, w końcu krzyczę razem z innymi ludźmi, żeby kierowca wyłączył ogrzewanie co też z łaską robi. Stoimy dalej, kurtek nie da się ściągnąć bo w każdej chwili może otworzyć drzwi na mróz i „nagle” widzimy jak pan zaczyna pryskać schodki do samolotu jakimś płynem. Robi to bardzo dokładnie przez 10 minut, w międzyczasie uzupełniając zbiorniczek, następnie po kolejne minuty posypuje 10m drogi z autobusu do schodków, czekamy kolejne 10 minut, niektórzy pasażerowie prawie mdleją i kierowca puszcza tłum który z okrzykiem wali do samolotu. W samolocie dowiadujemy się, że jeszcze nie mamy pozwolenia na start, ale pilot „w razie czego” ściągnął nas już wcześniej na pokład. Kończą nam się pomysły na zabawianie Leona… Po GODZINIE (!!!) startujemy.

O 16:30 lądujemy w Dublinie, podjeżdżamy pod gate i czekamy… 5… 10… 15 minut. Dowiadujemy się że schodki są oblodzone, ale akurat nie ma nikogo kto mógłby je oczyścić bo wszyscy są zajęci odśnieżaniem lotniska!!! Czekamy kolejne 15 minut. Podchodzi dwóch panów, rozglądają się, po czym biorą dwa „pionki” gumowe, takie co stoją na ulicy, i odgarniają nimi ku ogólnemu pocieszeniu pasażerów schodki. Czeski film. Leon wychodzi z siebie… W końcu przychodzi ktoś z miotłą, czyści schody i wypuszczają nas.

Idziemy po bagaż, jest już po 17. Przy taśmach bagażowych widok jak z wojny, setki (!) bezpańskich walizek leży na ziemi, jedzie na taśmach, rozrzucone po całej strefie przylotów – podejrzewam że to bagaże z odwołanych lotów. Czekamy przy naszej taśmie, 10… 15… 20 minut. Monika wychodzi z Leonem bo dziecko już jest u kresu sił. Ja czekam dalej. Komunikat: Przepraszamy, ale zamarzł luk bagażowy i nie możemy go otworzyć – nasi inżynierowie pracują nad tym problemem. Ręce mi opadają, siadam i gram sobie przez kolejną godzinę (!) w Angry Birds.

O 18:30 wyjeżdżamy z lotniska.

Dlaczego to wszystko piszę? Chyba dla siebie… Najważniejsze, że dotarliśmy na miejsce. Gorzej już chyba być nie może. Dlatego życzymy wam znajomym i nieznajomym, gościom i stałym czytelnikom  naszego  bloga,  przede wszystkim:  Spokojnych, Radosnych, Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, a także odpoczynku i naładowania akumulatorów na Nowy , 2011 rok!

Leonek, Monika i Konrad

P.S. Obiecane świąteczne pierniki Moniki. :)

Świąteczne Pieniki  - Wasylewscy Kulinarnie

Ilość komentarzy: 6 - czytaj lub dodaj swój »

środa, 26 Maj 2010 o godz. 21:49

W nosidełku Doux-Doux, nie tylko w Dniu Mamy

Autor: Monika Wasylewska | Opublikowany w: ciekawostki, Leon Wasylewski, Rodzinne
D

ziś już po raz drugi to święto dotyczy również mnie. :) Leoś niestety jeszcze nie obdarował mnie własnoręcznie zrobioną laurką, nie dał mi również kwiatka – ale to tylko dlatego, że dzisiaj pada od rana i nie byliśmy na dworze. Bo gdy jesteśmy – zrywa mi stokrotki za każdym razem ! :) Dzisiejszy dzień spędziliśmy w domu, trochę się bawiliśmy, trochę gotowaliśmy, ucięliśmy sobie nawet popołudniową drzemkę ;) Leon dostarczał mi rutynowych atrakcji: ujeżdżał odkurzacz gdy sprzątałam, opróżnił żelową kostkę do wc (najwyraźniej miała brzydki zapach), wygrzebał 2 puszki ze śmietnika i wrzucił je do wanny, jakieś 15 razy uruchamiał komputer tatusia (jakieś 30 razy wysuwał i wsuwał tackę DVD :) ), zrobił porządek z butami znajdując dla każdego z nich osobne wyjątkowe miejsce w całym domu, wylizał pół metra kabla antenowego na balkonie (zanim mamusia się zorientowała), rozpracował system otwierania szafy w przedpokoju, oraz kilkukrotnie przetestował odporność własną i podłogi na uderzenia. Taki zwyczajny dzień Leona w domu z mamą, a mój w domu z synkiem. :)

Zdjęć dzisiaj nie robiliśmy, ale mamy dla Was relację z naszej wycieczki do Zoo ! Mimo wielu atrakcji i tylu egzotycznych zwierząt – Leon przespał słodko połowę wycieczki… :) A wszystko to przez nasze nowe nosidło produkcji DOUX DOUX, autorstwa dwóch niesamowicie utalentowanych dziewczyn.

Świat Wasylewskich Leon Wasylewski Nosidła Mei Tai Doux-Doux

Ta piękna hybryda (czyli połączenie mei tai z pasem zapinanym na klamrę) została zaprojektowana i uszyta specjalnie dla nas! Musicie przyznać, że jest absolutnie piękna!

Oprócz walorów estetycznych jest też bardzo wygodna, łatwa i szybka w „montażu” ,a jak widać na załączonych zdjęciach – kojąco działa nawet na najbardziej rozbrykanego chłopczyka:)

Karolino, Kasiu -dziękujemy!

 

Zapraszam do oglądania reszty naszej mini sesji. :)


Czytaj cały artykuł »

Ilość komentarzy: 3 - czytaj lub dodaj swój »

Tags: , ,